Fraza "nasza klasa" na Google Trends. Boom przypada ewidentnie na 4 kwartał 2007 roku.

Fraza "nasza klasa" na Google Trends. Boom przypada ewidentnie na 4 kwartał 2007 roku.

nasza-klasa.pl już od prawie 2 lat niepodzielnie króluje w polskim Internecie. Nikt nie potrafi wyjaśnić fenomenu portalu na którym zostało założonych już 25 mln kont. Oczywiście co jakiś czas pojawiają się skierowane ku niemu fale krytyki ze strony internautów dotyczące m.in. bezpieczeństwa serwisu (nk przechowuje dane kontaktowe kilkunastu milionów Polaków), jego  stabilności oraz funkcjonalności (nie tak dawno udostępniona została możliwość oceniania zdjęć, przez co nk zyskała miano drugiej ‘fotki.pl’), jednak nie powoduje to spadku zainteresowania.

Ponieważ konto na naszej-klasie założyłem jeszcze przed wybuchem popularności tegoż portalu byłem naocznym świadkiem szybkiego wzrostu jej popularności. A obserwowałem ‘od wewnątrz’ – co daje bardzo ciekawy obraz ewolucji takich stron oraz pozwala na zaobserwowanie cech szczególnych rozwoju. Ostatnio zauważyłem zwiększony ruch w portalu Facebook – odpowiedniku naszej-klasy o zasięgu międzynarodowym. Facebook zyskał wielu użytkowników właśnie dzięki popularności naszej-klasy. Ów zwiększony ruch wydaje się być zapowiedzią boomu popularności. Nie chcę być prorokiem ale wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na zbliżającą się ‘modę’ na Facebooka. Oby tylko popularność nie przyniosła ze sobą tysięcy  ‘fikcyjnych kont’ i ewolucji tego – w miarę przyzwoitego portalu – w stronę w którą poszła nasza-klasa.

Miasto ślepców / Blindness

Miasto ślepców / Blindness

Korzystając z wolnego czwartkowego wieczoru wybrałem się na najnowsze dzieło Fernando Meirellesa. Produkcja filmu którego scenariusz powstał na podstawie powieści José Saramago (laureata literackiej Nagrody Nobla) to wielkie wyzwanie, nawet dla najlepszych w branży. Czy sztuka ta tym razem się udała?

Od razu przyznaję że nie czytałem książki Portugalczyka. Dlatego postaram się ocenić film pod względem czysto technicznym.

Głównym motywem Miasta ślepców jest tajemnicza choroba która powoduje u ludzi całkowitą ślepotę. Nie wiadomo skąd przybyła i jak z nią walczyć. Z powodu błyskawicznego rozprzestrzeniania się infekcji władze postanawiają wysłać zarażonych w odosobnione miejsce i poddać ich kwarantannie. Wraz z pierwszą grupą chorych do zamkniętego ośrodka dostaje się żona (w tej roli Julianne Moore) jednego z zarażonych, która nie wykazuje oznak choroby. Zamknięci w ośrodku bez jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym ludzie powoli zaczynają zamieniać się w zwierzęta.

Duży atut filmu to zdjęcia i montaż. Szybkie cięcia, nietypowe ustawienie kamery i nieostre ujęcia wzbudzają w widzu niepokój. Te plusy niweluje jednak słaba gra aktorów. Szczególnie irytuje tutaj główna bohaterka, która wręcz razi sztucznością. Ponadto denerwuje fakt całkowitej bierności tej postaci wobec przejęcia “władzy” przez osoby z Oddziału III. Jako jedyna zdrowa osoba bez większych problemów mogłaby przywrócić porządek i zdetronizować samozwańczego “króla niewidomych”.

Symbolika i przekaz filmu są dość wyraźne, mocne i można je wychwycić bez zbytniego wytężania umysłu (naprawdę nie rozumiem fali krytyki która przeszła po premierze tego filmu w Polsce) – człowiek był, jest i będzie tylko zwierzęciem, a fakt ten jest najbardziej widoczny w sytuacjach kryzysowych, gdy ludzie mają do wyboru: żyć i cierpieć na równi z innymi lub też wykorzystać sytuację i zdobyć jak najwięcej dla siebie kosztem towarzyszy niedoli.

Podsumowując: Miasto ślepców to dobry film dla wszystkich wzrokowców którzy celują w rozkoszowaniu się zdjęciami, to także film dla tych którzy potrafią wczuć się w klimat i “zasiąść wśród bohaterów” (mnie samemu w pewnym momencie wydawało się że wszyscy na sali są niewidomi, a ja jako jedyny widzę ;) ) i wreszcie: to film dla ludzi którzy (podobnie jak ja) uważają że ludzie to tylko zwierzęta z trochę bardziej rozwiniętym mózgiem (choć nie wszystkie osobniki potrafią z tego mózgu właściwie korzystać).

Ocena: 7/10

http://www.blindness-themovie.com/

planDamn, nie pisałem tu nic od dwóch miesięcy. Wstyd mi za swoje lenistwo, ale obiecuję poprawę.

Dziś będzie nieco inaczej – bez przemyśleń, analiz i formułowania wniosków. Będzie nieco o mnie – ot tak, czasami trzeba się pochwalić swoimi sukcesami (i planami na przyszłość) :]

Już drugi rok studiuję informatykę na PWr. Do tego doszła teleinformatyka – rok pierwszy, również na PWr (a co, trzeba być ambitnym! :P ). Jakoś pcham do przodu, choć czasami wątpię czy cokolwiek z tego co przerabiam na zajęciach przyda mi się w przyszłości. Oprócz studiowania pracuję weekendami w Centrum Kształcenia w Czastarach. W czasie wolnym (w ogóle istnieje coś takiego? szczerze wątpię ;] ) wyskakuję gdzieś na miasto, względnie oglądam filmy (powoli staję się zrzędliwym krytykiem filmowym). Nie snuję dalekosiężnych planów na przyszłość – mam ją głęboko gdzieś, wiem że nie wpłynę znacznie na to co ma się stać w przyszłości. Co do najbliższej przyszłości to owszem, mam kilka punktów które chcę zrealizować: wizyta u keenesha i objedzenie go (w ramach odwetu) z całego posiadanego prowiantu, wizyta northerra zwanego Tomkiem i jeszcze kilku znajomych obejmująca wspólny wypad na koncert zespołu Sabaton (a po koncercie zapewne okołomuzyczną imprezę u mnie na mieszkaniu), wspólne wypady ze Skipperem do Liverpoolu/Madness/itp., zakup kilku książek o zbrodniczych dywizjach Waffen-SS, przygotowania do Juwenaliów 09′, a przede wszystkim częstsze spotkania z Olą <3

Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie :]

Do następnego razu!

Następna strona »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.