Czytając dziś wrocławski dodatek do Gazety Wyborczej natrafiłem na pewien bardzo (nie)ciekawy artykuł: http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,37663,5216902.html
Poczułem się co najmniej dotknięty. Nie, nie dlatego że jestem akurat studentem PWr, ale dlatego że w ogóle jestem studentem. I wg. mnie każdy wrocławski student powinien poczuć się dotknięty. Pani Redaktor swoje studia (o ile cokolwiek ukończyła) spędziła widocznie w odosobnieniu.
Pozwolę sobie skomentować kilka poszczególnych wypowiedzi:
Szli przez miasto ławą, buczeli, wrzeszczeli. Część z nich się przebrała, część rozebrała, bo ciepło było z nieba i z piwa.
A co, mieliśmy urządzić marsz milczenia? Ustawić się grzecznie w giertychowsko-orzechowskich mundurkach? Było duszno, gorąco. Poza tym spacer po mieście bez koszulki to żadne wykroczenie, nic gorszącego.
Szli koło telekomunikacji, to poskandowali “Zło-dzie-je, zło-dzie-je”.
Hm, to nieprawda?
A jak jakaś kobieta w oknie się pojawiła, to się darli “Pokaż cycki”, aż znikała za firanką.
A przecież od razu było widać, że to studenci. Jeden to cały się obwiesił puszkami, a inny jak już puszki sprzedał, to chociaż z kapsli sobie przyodziewek narychtował.
Jedni wieszają sobie obrazki Ojca-Dyrektora na piersi i skandują “Precz z żydokomuną, masonerią i TVN-em!”, inni ubóstwiają piwo.
Wreszcie się rozeszli. Szybko, bo się zmęczyli tym marszem przez miasto, skandowaniem, no i tym gorącem. Nogi się plątały, w głowie kręciło, więc pozostawiali te puszki, butelki, puste reklamówki na Rynku – co je będą nosić.
Zgodzę się, syf pozostał. Nie większy jednak jak po sylwestrze czy innych masowych imprezach…
W Rynku prezydent dał im klucze, no to oni z dobrego wychowania poskandowali, jak prosił: “E-I-T”, cokolwiek to znaczy. Niektórzy to nawet koszulki z napisem “EIT szansą młodych” założyli. Niech prezydent ma.
Przepraszam, a czy to nie wrocławscy studenci napędzają akcję mającą na celu wypromowanie Wrocławia jako kandydata do utworzenia Europejskiego Instytutu Technologicznego właśnie w Polsce? Bo komu najbardziej na nim zależy, jeśli nie nam? Szanownej Pani Redaktor?
Choć cenię GW za jej artykuły, to wrocławski oddział i fakt, że ten artykuł został dopuszczony do druku, a także zamieszczony na stronie http://wrocław.gazeta.pl/ bardzo mnie zasmuciły. A wszystko przez zbyt szeroką autonomię wrocławskiej redakcji GW.
Nie wstydzę się za juwenaliowy pochód studentów wrocławskich. Nie mam czego się wstydzić. Po to są Juwenalia, by brać studencka mogła się wyszaleć, wybalować.
A Pani Redaktor radzę zmienić profesję. Bo o ile moja odpowiedź na ten artykuł ma prawo być nieskładna i ‘mało profesjonalna’, to wypowiedź Pani Banaś zaprzecza kilku podstawowym zasadom pisania artykułów prasowych i świadczy o całkowitym braku profesjonalizmu. Dla takiego wybitnego indywiduum zapewne znajdzie się miejsce na kasie w supermarkecie…
16 maj 2008 at 11:31 am
Amen
16 maj 2008 at 3:26 pm
żeby nie wiedzieć co to est E-I-T.. boshe…ta pani redaktor niech więcej “RP” poczyta to może GW standardy podniesie…
16 maj 2008 at 11:41 pm
żenujące to co napisała
nie byłem na pochodzie i żałuję bo z opowieści wiem, że było sympatycznie i wesoło
a Pani redaktor…b/k
16 maj 2008 at 11:53 pm
Demolowanie cudzej własności, atakowanie przechodniów i kierowców, powodowanie zagrożenia zdrowia i życia to jest zabawa?
17 maj 2008 at 2:17 am
redakcja: mówisz o wydarzeniach, które miały miejsce w godzinach późniejszych, o kilku-kilkunastu idiotach którzy rzeczywiście spowodowali zniszczenia i dali się we znaki przechodniom i uczestnikom ruchu. Absolutnie nie bronię ani nie usprawiedliwiam sprawców tych wybryków. A w artykule jest wyraźnie mowa o pochodzie. I do tego nawiązałem w swojej wypowiedzi.
17 maj 2008 at 9:28 am
to podobnie jak jest z kibicami i chuliganami nie wolno wrzucać do jednego worka :]
5 czerwiec 2008 at 11:39 am
No bez obrazy dla pań na kasie w hipermarkecie . Ta pani nie nadaje się do niczego jeżeli będzie każdą profesję wykonywac w podobny sposób.